Zmiana narzędzia zdalnego dostępu wygląda groźnie: setki hostów do przeinstalowania, technicy przyzwyczajeni do starego, a helpdesk nie może stanąć nawet na godzinę. Robiliśmy takie migracje wielokrotnie - jako partner TeamViewer w Polsce - i dobra wiadomość brzmi: przeprowadzona planowo, migracja jest niewidoczna dla użytkowników. Oto sprawdzony plan.
Krok 1: Inwentaryzacja i projekt (tydzień 1)
Spisujemy: liczbę urządzeń i techników, realną równoległość sesji (to ona wyznacza liczbę kanałów - patrz jak liczyć licencje), wymagania bezpieczeństwa i integracje. Powstaje projekt: struktura grup urządzeń, polityki, uprawnienia ról.
Krok 2: Środowisko i pilotaż (tydzień 1-2)
Konfigurujemy organizację TeamViewer od razu na czysto: MFA, białe listy, polityki centralne (pełna checklista: bezpieczna konfiguracja). Pilotaż na jednym dziale - technicy pracują równolegle w starym i nowym narzędziu.
Krok 3: Masowe wdrożenie hostów (tydzień 2-3)
Host TeamViewer instaluje się cicho przez Intune/GPO z gotową konfiguracją - bez angażowania użytkowników. Stare narzędzie jeszcze działa: w każdej chwili można się wycofać, więc ryzyko operacyjne jest zerowe.
Krok 4: Przełączenie i demontaż starego (tydzień 3-4)
Technicy przechodzą na TeamViewer (krótkie szkolenie - pół dnia wystarcza), a po tygodniu spokojnej pracy stare oprogramowanie znika ze stacji tą samą drogą, którą przyszedł nowy host. Zostaje jedna konsola, jeden dziennik audytu i jeden dostawca.
Co z niewygasłą licencją starego narzędzia?
Liczymy to w biznesplanie migracji: czasem warto poczekać do końca subskrypcji, częściej - przejść od razu, bo oszczędności czasu helpdesku przewyższają „stracone" miesiące starej licencji. Przy okazji sprawdzamy, czy zamiast samego zdalnego pulpitu nie policzyć od razu platformy TeamViewer ONE (RMM + DEX + inwentaryzacja w jednej licencji).
Planujesz zmianę? Opisz obecne środowisko - przygotujemy plan migracji i wycenę licencji TeamViewer w 1 dzień roboczy.